Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 6 lutego 2011

Poezja - najlepszy kosmetyk








"Znów jadłaś pączki róż?" - pyta John Keats siostrę swojej ukochanej w filmie "Jaśniejsza od gwiazd". Dziewczynka rzeczywiście ma rumiane policzki i wygląda, jakby była smakoszką królowej kwiatów (płatki róż cenione są od niepamiętnych czasów, bo odżywiają i uodparniają naskórek na starzenie się). Pora przedstawic autora zacytowanego na początku pytania. John Keats to angielski poeta doby romantyzmu (mniej więcej rówieśnik Mickiewicza, tyle tylko, że zmarł bardzo wcześnie, w 1821 roku, czyli zanim wydano "Ballady i romanse" naszego wieszcza). Mimo że żył tylko dwadzieścia sześc lat, zdążył stworzyc dzieła znane i lubiane do dzisiaj (wstyd przyznac, ale jego twórczością zaczęłam się interesowac dopiero teraz, zainspirowana filmem "Jaśniejsza od gwiazd"). Keats to poeta zmysłowy, autor wielu ballad i ód, tłumaczonych na język polski między innymi przez Ludwika Dorna - niewiarygodne, prawda ?; wysłuchawszy przedwczoraj jego wypowiedzi w sejmie w sprawie odwołania ministra Klicha, żadnej poezji w niej nie dostrzegłam, a tu, proszę :). Film, którego tytuł pojawił się w tym poście już dwukrotnie, wyreżyserowała Jane Campion (na pewno oglądaliście obsypany licznymi nagrodami "Fortepian" z 1993 roku). Jego fabuła koncentruje się wokół nieszczęśliwej miłości (jakażby mogła byc w romantyzmie!) poety do Fanny Brawne - pięknej, rozważnej, odpowiedzialnej dziewczyny, takiej do tańca i do różańca, bo z jednej strony zajmuje się rodzeństwem i przyziemnymi, domowymi pracami (gotuje! posiada niezwykły talent do szycia, haftowania i szydełkowania), a z drugiej potrafi przetańczyc całą noc, flirtowac, a pod wpływem Keatsa staje się miłośniczką poezji (udowadnia tym samym, że literatura jest dla ludzi :) W mojej ulubionej scenie dziewczyna rozmawia z ukochanym tekstem jego ballady "La Dance sans merci". Mężczyzna wspomina swoją ukochaną:

"Słodkie korzonki mi zbierała
Miód leśny, rosy mannę w niebie
I rzekła śmiało mową dziwną;
Naprawdę kocham ciebie" (przez żołądek do serca)

Ballada jest długa i bardzo piękna (nie wierzcie mi jednak na słowo, tylko sami po nią sięgnijcie!). Smakowicie brzmi fraza o korzonkach i miodzie. Jestem pewna, że "dama - cud", "dama - baśni dziecię" musiała karmic zabłąkanego w lesie rycerza także orzechami. Stąd dzisiaj pomysł na ciasto z orzechami i miodem. Przepisu nie podaję, bo każda (każdy?) ma swój wypróbowany, dodaję zdjęcia mojego (kadry z filmu też - są znakomite, zachwycał się nimi sam Almodovar), życząc smacznego. Na koniec pragnę się podzielic rezultatami badań wykonanych przez jeden z uniwersytetów walijskich. Ochotników zaproszono do czytania różnych tekstów. Jednocześnie za pomocą termowizora mierzono temperaturę ich twarzy. Okazało się, że czytający wiersze (między innymi Keatsa) mieli, zwłaszcza w okolicy policzków, twarz cieplejszą niż pogrążeni w lekturze dzieł naukowych. Różowe, zdrowo wyglądające policzki nie muszą więc byc efektem zjadania płatków róż, wystarczy żywic się wierszami :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz