Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 5 kwietnia 2011

Krokusy na śniadanie




Jako dodatek do dzisiejszego śniadania proponuję wiersz autorstwa poetki od różowej magii (bohaterki jednego z zeszłotygodniowych postów) Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej. Liryk króciutki, zupełnie niekaloryczny, pięknie podany, pachnący. Zachęcam do skosztowania :



"Krokusy II"

Krokusy wyskakują z ziemi
jak wiolinowe nuty
a panny się chylą nad niemi
i z nut układają bukiet.


Moje polonistyczne skrzywienie :) nie pozwala mi nie wspomniec przy okazji tej lirycznej miniaturki o synestezji. To - najkrócej rzecz ujmując - łączenie wrażeń odbieranych przez jeden z zmysłów z doznaniami związanymi z innym zmysłem ( w "Krokusach" wzrokowych z słuchowymi - kolor + muzyka ). Dorzuciłabym do tego jeszcze zapach i ... smak. Z słupków krokusów pozyskuje się przecież szafran (taka jest zresztą inna nazwa tego kwiatu) - najdroższą przyprawę świata.
Jeżeli nie macie krokusów we własnych ogródkach lub ( o zgrozo! ) nie macie ich w ogóle, pozaglądajcie do ogródków sąsiadów, by pozachwycac się nimi, tym bardziej, że powoli przekwitają. W najgorszym wypadku popatrzcie na zdjęcia tych z mojego.

2 komentarze:

  1. niestety, jestem przypadkiem beznadziejnym, nie mam krokusow wcale.... milo popatrzec na Twoje fotografie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Można jeszcze przejść się po krakowskich Plantach, gdzie wystają z ziemi tu i ówdzie:)

    OdpowiedzUsuń