Łączna liczba wyświetleń

piątek, 24 czerwca 2011

Lwów - wrażeń częśc druga











"Jechac do Lwowa. Z którego dworca
jechac do Lwowa, jeżeli nie we śnie, o świcie,
gdy rosa na walizkach i właśnie rodzą się
ekspresy i torpedy. Nagle wyjechac
do Lwowa w środku nocy, we wrześniu
lub marcu ( ... )Spakowac się i wyjechac
zupełnie bez pożegnań, w południe, zniknąc
tak jak mdlały panny. I łopiany, zielona armia
łopianów, a pod nimi, pod parasolami weneckiej
kawiarni ślimaki rozmawiają o wieczności. Lecz
katedra wznosi się, pamiętasz, tak pionowo,
pionowo jak niedziela i serwetki białe i wiadro
pełne malin, stojące na podłodze ( ... )"


Powyżej fragment wiersza Adama Zagajewskiego "Jechac do Lwowa" ( dedykowany rodzicom poety ). Zagajewski urodził się we Lwowie w 1945 i jest jednym z wielu mistrzów słowa, pochodzących z tego miasta. Wymienię tylko kilku: Leopold Staff, Zbigniew Herbert, Aleksander Fredro, Marian Hemar, Mikołaj Sęp - Szarzyński. Wybrałam nie przez przypadek ten a nie inny fragment liryku Zagajewskiego, bo wspomina w nim o rosnących w Lwowie łopianach, a ja pochodzę z Łoponia, miejscowości wywodzącej swoją nazwę właśnie od tych roślin. Tak więc w wierszu moja mała ojczyzna spotkała się z małą ojczyzną poety. Jestem w szczęśliwszej sytuacji, bo jej nigdy nie utraciłam i to w tak dramatycznych okolicznościach, chociaż Zagajewski kończy swój utwór konkluzją, że "Lwów jest wszędzie". Takie myślenie na pewno pomaga, kiedy przyjdzie nam się zmagac z bólem rozstania. Zachęcam do przeczytania "Jechac do Lwowa" w całości. Ma piękną frazę, wzrusza, ale przede wszystkim pozwala wybrac się do tego niezwykłego miasta chociaż na chwilę, za darmo, bez przekraczania granicy, co nie jest w rzeczywistości takie łatwe ( przede wszystkim zabiera sporo czasu ).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz