Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Lwów - wrażeń częśc pierwsza






Przedostatni weekend spędziłam w Lwowie. Czekałam na spotkanie z tym miastem jak na spotkanie z kimś bliskim. Od dawna podświadomie tęskniłam za nim, chociaż wydawac by się mogło, że nie mam powodów. Mama opowiadała mi, że jako mała dziewczynka była ze swoją mamą w Chodaczkowie ( dzisiaj Ukraina ) u rodziny. Może więc to sprawa genów? A może po prostu za Lwowem tęskni każdy Polak, bo przecież Lwów to Polska, tyle tylko, że na obczyźnie? W Internecie przeczytałam, że Chodaczków został w 1944 roku spalony przez Niemców, zginęły wtedy 862 osoby. Bardzo chciałabym wiedziec, czy żyją jeszcze jacyś potomkowie krewnych mojej mamy, więc moi też.
Co do Lwowa - to piękne, ale smutne i biedne miasto. Przygnębił mnie jego widok i nawet wiosenna zieleń, której w Lwowie naprawdę dużo, nie była w stanie tego przykrego wrażenia odczarowac. Wciąż zadaję sobie pytanie, jak wyglądałoby to miasto, gdyby inaczej potoczyła się jego historia ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz