Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 28 sierpnia 2011

Jabłkowo - malinowe niebo w gębie














Po prawie dwumiesięcznej przerwie marnotrawna blogowiczka wraca do WIERSZY W CYNAMONIE. Jeżeli ktoś śledzi moje dwa pozostałe blogi ( zwłaszcza ŁOPIAN I BOCIAN ), zna powody mojej nieobecności w tym miejscu. Tak czy inaczej jestem i od razu biorę się do roboty.


Tak jak bez jabłek, nie wyobrażam sobie Raju bez malin. Pan Bóg na pewno rwie je prosto z krzaka, a Najświętsza Panienka zlewa z nich sok. Natomiast święty Błażej dba o zaopatrzenie niebiańskich spiżarni w jabłuszka, którymi zimą leczy nasze chora gardła ( szkoda, że tak mało popularne jest ich święcenie trzeciego lutego, w dniu wspomnienia męczennika ). Wszystkim smakoszom polecam dzisiaj jabłka pieczone z malinami. Przepis zaczerpnęłam z MYDŁA I POWIDŁA ( kapitalny blog, polecam ). Oto on:





JABŁKA PIECZONE Z MALINAMI

kilka jabłek ( najlepiej twardych )
około 3 łyżek miodu
kilka, kilkanaście malin ( ich ilośc uzależniona jest od ilości jabłek )
rodzynki
pół tabliczki czekolady
bita śmietana ( niekoniecznie )
kilka łyżek rumu lub białego wina ( też niekoniecznie )

Jabłka pozbawiamy gniazd nasiennych. Formę do ciasta lub naczynie do zapiekania smarujemy masłem. Do jabłek wsypujemy rodzynki, kładziemy maliny, polewamy miodem. Można też wlac do nich rum lub wino. Posypujemy startą czekoladą, cynamonem i co nam tylko przyjdzie do głowy. Następnie wkładamy je do piekarnika nagrzanego do 150 stopni i pieczemy około 45 minut. Po wyjęciu jabłka możemy ozdobic bitą śmietaną.


Do smakowitego małego co nieco polecam lekturę powieści "Malina" Ingeborg Bachmann. Austriacka autorka zaprasza nas do świata emocji, niepokoju, lęków i tęsknoty za miłością. Malina wbrew pozorom to imię mężczyzny, jednego z najważniejszych w życiu narratorki. Mężczyzna ideał - doskonale rozumie główną bohaterką, jest jej życiowym przewodnikiem, mentorem, uspokaja i porządkuje jej wewnętrzne zaplątania. "Malinę" radzę czytac powoli, bo inaczej stracimy jej smak. Przy konsumowaniu jabłek pieczonych z malinami też odradzam pośpiech. Po co samemu skazywac się na wygnanie z późnoletniego nieba w gębie? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz