Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 10 marca 2011

Muffinki i zakopane w zaspach wiersze



Muffinki - moja ostatnia słowno - cukiernicza miłośc. Najpierw zakochałam się w słowie. MUFfINKA brzmi cudnie, takie imię mogłaby nosic jakaś bohaterka "Muminków". Pasowałaby do Mimbli, Filifionki, Małej Mi i wszystkich innych słodkich stworzonek wymyślonych przez Astrid Lindgren. Muffinki to nazwa pochodząca od starofrancuskiego słowa: "moufflet" i znaczy "miękki". Przyznaję - nigdy nie upiekłam żadnej babeczki zwanej tak pięknie, ale przejrzałam już tyle przepisów, że pewnie niedługo to nastąpi. Zakupiłam też specjalne foremki (papierowe na tekturowym stelażu), więc pozostaje mi tylko zakasac rękawy i wziąc się do ich przygotowania. Może uda mi się przywitac nimi wiosnę? To świetna okazja, by raczyc się ich smakiem. Póki co zajadam się gotowymi, zakupionymi w ulubionej brzeskiej cukierni. Jedną z nich uwieczniłam na zdjęciu obok (w minutę po jego zrobieniu już jej nie było z winy mojego łakomstwa :).
Wracając do tematu wiosny, bardzo jej wyczekuję, nadsłuchuję i wyglądam. Zaglądnęłam do swoich poetyckich okruszków popełnionych przeze mnie kilkanaście lat temu (dzięki Bogu, że już więcej się tą podejrzaną działalnością nie zajmuję). Jakże mnie zdziwił fakt, że większośc z nich poświęcałam zimie! Samej mi się wierzyc nie chce. Poniżej kilka z nich. Tak na pożegnanie śniegów (posypało dzisiaj odrobinę), mrozów, zawiei i zamieci.

"Utonęłam w zaspie
i wcale nie mam ochoty
wygrzebywac się
z białych metafor wierszy"

"Chodzę po śniegu
To tak jakbym
deptała
pióra aniołów"

"Pada śnieg
Pan Bóg
podarł nasze listy
i właśnie teraz
wrzuca je do kosza"


Jest też jeden (!) o wiośnie:


"Już niedługo
pójdziesz na łąkę
a ona
znów podaruje ci
kwiaty
na nową sukienkę"

Taka ze mnie poetka (wiejska :)! Mam nadzieję, że muffinki na powitanie wiosny będą zdecydowanie bardziej udane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz