Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Magnoliowy dyngus










Śmigus - dyngus. Obydwa, swojsko brzmiące wyrazy są przekształconymi zapożyczeniami z języka
niemieckiego (ach, ta moja ukochana etymologia!) - "Schmackostern" - bicie rózgą palmową i "dingen" - targowac się, wykupywac. W tym roku tak się złożyło, ze Lany Poniedziałek wypada w
Światowy Dzień Magnolii. W krajach Dalekiego Wschodu przyprawia się nią ryż, ale w spiżarniach
i lodówkach tyle wielkanocnych pyszności, że kosztowanie orientalnych potraw pozostawmy sobie na inny czas. Na później nie odkładajmy jednak podziwiania arystokratycznej urody magnolii, bo niedługo przekwitnie. Udekorujmy nią stół (jeżeli pogoda dopisze, najlepiej wynieśc go do
ogrodu) i poczęstujmy jej widokiem gości. Proponuję również oblewanie się bardzo delikatne oczywiście) magnoliową wodą toaletową lub wierszami :), co niniejszym czynię:



"MAGNOLIA"

Na liściu leży kwiat
drzemiący,
żółtawobiały jak kośc słoniowy.
Słodki że aż nudzi.
Przedmiot pachnący -
złośliwie tajemniczy świat -
dziwny gośc,
wśród nas, ludzi.

/ Maria Pawlikowska - Jasnorzewska /

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz