Łączna liczba wyświetleń

sobota, 9 kwietnia 2011

Rukola na soplicowskim stole






Powszechnie wiadomo, że stolicą mody jest Paryż. Nasze "żony modne" wiedziały o tym już w XVIII wieku i starały się za nią podążac (niestety, nieraz ślepo). Warto przypomniec w tym miejscu jedną z najbarwniejszych (w każdym znaczeniu tego słowa) bohaterek polskiej literatury - Telimenę z "Pana Tadeusza". Znała się na najnowszych trendach jak nikt! Gdy na kolację w zamku Horeszków nałożyła na siebie: " suknię materyjalną, różową, jedwabną, gors wycięty, kołnierzyk z koronek, rękawki krótkie, w ręku kręciła wachlarz dla zabawki", a nie tak - jak pozostałe jej uczestniczki strój szlachecki- zdenerwowała tym starszych, zwłaszcza Podkomorzego czy Sędziego, ale wzbudziła też niemałe zainteresowanie płci przeciwnej (uwiodła przecież młodziutkiego Tadeusza ;). Francji zawdzięczamy również modę na niektóre potrawy, dodatki do jedzenia, desery. Dotyczy to na przykład rukoli, o której na tym blogu już pisałam. Często ją kupuję i używam do sałatek lub jem bez dodatków. Trudno oprzec się jej aromatycznemu zapachowi, oryginalnemu smakowi i wartościom odżywczym ( posiada podobno aż 16 witamin i mnóstwo minerałów ). Do tego świetnie wygląda na talerzu ( ubrana skromnie, ale efektownie :), a co za tym idzie, jest fotogeniczna. Dzisiaj dodałam ją do truskawek (ach, te truskawki!) i brokułów. Do tego odrobina balsamicznego. Jestem pewna, że smakowałaby nawet uczestnikom soplicowskiej wieczerzy :). Jeżeli chcemy sobie przypomniec, co gotowano na Litwie, zajrzyjmy do "Pana Tadeusza" - można go czytac nie tylko jako narodową epopeję, ale także jako książkę kucharską.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz